środa, 14 marca 2012

Jeszcze

Powstały kolejne notesy, tym razem malutkie 8/13cm, za to dość grubaśne, bo 142 kartkowe. Powstały w tradycyjny artebanalny sposób, a do ich wykonania użyłam cudownych papierów TSC  zaprojektowanych przez Agnieszkę Annę "One Moment In Time". Znajdziecie je m.in. w Na Strychu. Skorzystałam również z przefantastycznych stempli od Ady ze Scappo, dokładnie tego  i tego.


















Pozdrawiam cieplutko


poniedziałek, 12 marca 2012

Jak nazywa sie ten odcień czerwieni?

Nie mam pojęcia jak się nazywa, ale ze wszystkich czerwieni ta jest mi najbliższa. To taka zimna czerwień, wpadająca w pomarańcz... a może w róż. Hm, kto to wie? Ja nie. Ale tak czy siak bardzo spodobał mi się papier z kolekcji MME So Sophie (znajdziecie go Na Strychu), który jest właśnie w tym kolorze i musiałam go wykorzystać! Posłużył mi do "oswojenia" zwykłego zeszytu i przerobienia go na artebanalny :)






No i jak on się nazywa??? Ktoś wie?

Pozdrawiam serdecznie 


sobota, 10 marca 2012

Kobiecość

"Kobiecość to prawdziwa siła starannie skrywana pod warstwą delikatności i nieporadności"  ;)
Digi na wyzwanie Almadr na Polkach. Tematem była oczywiście kobiecość. Super temat, ale długo nie miałam na niego pomysłu. W końcu udało mi się go jakość rozgryźć - myślę, że wyszło kobieco:))))

credits: Katie Pertiet - From My Book Shelf, Messy Stitches,  Hof3 - Ornate Frames, Honey Designs - Women in History, zdjęcie - Martusia

Pozdrawiam serdecznie


środa, 7 marca 2012

Miało być...

Miało być inaczej niż zwykle, bardziej swobodnie, bardziej warstwowo i w ogóle... bardziej. A wyszło tak jak zwykle, chyba się nie uwolnię od siebie samej ;) Ale w sumie lubię tego scrapa, myślę, że głównie za kolory. Na zdjęciu spokojna, wręcz sielska uliczka greckiego Korfu - ujęcie z ostatnich wakacji.






Nie mogę się oprzeć doklejaniu wszędzie taśm Tima Holza. A ostatnim moim odkryciem jest pasta strukturalna w połączeniu z maskami. To właśnie jej ślady widać w narożnikach scrapa.


Och, byle do wakacji...


sobota, 3 marca 2012

Arte???

Kiedyś pisałam o papierach, które wydają się być dla mnie stworzone, a dziś będzie o stworzonym dla mnie stemplu. Gdy go zobaczyłam zakochałam się natychmiast! Nikt chyba nie ma wątpliwości, że mogłoby być inaczej. Odkąd go kupiłam (ten, jak i podobne stemple firmy Lost Coast Designs znajdziecie w Scrappo) pieczętuje nim dosłownie wszystko :) Najczęściej wprowadzam jedną, osobistą poprawkę - dokładam "E", bo ART brzmi świetnie, ale ARTE - doskonale:)))

Tym razem "mój" stempel trafił na okładkę. Dokładnie na okładkę mojego kalendarza. Tak, tak - rozdałam wszystkie kalendarze w czasie mojego candy, ale zrobiłam to z rozmysłem - wiedziałam, że mam jeszcze jeden "surowy", który czeka aby stać się moim osobistym! A oto on:










Och, czyż nie cudny jest ten stempel??? Uwielbiam każdy jego detal - tą niewinną twarzyczkę, skrzydła, skarpetki w paski i baletki, napis ART... i tylko kluczyka mi brakowało, więc go sobie dołożyłam.
Teraz jest totalnie arte :)))
Pozdrawiam serdecznie

piątek, 2 marca 2012

Sentymentalnie czyli stare śpiewniki

W tych starych zeszytach zamkniętych jest ponad dziesięć lat mojego młodzieńczego żywota. Nie znałam wtedy scrapbookingu, nie pisałam pamiętników, nie posiadałam aparatu fotograficznego - nie pozostało mi więc właściwie nic więcej, żadnych namacalnych śladów tamtych chwil. Za to tu, właściwie na każdej kartce mogę znaleźć coś z tamtych emocji. Prawie każda piosenka kojarzy mi się z jakim obozem, wycieczką... z kimś. Wyśpiewałam je i wygrałam setki razy, przy ogniskach i kominkach. I choć teraz już nie grywam na gitarze i nie mam okazji by sięgać po śpiewniki są one dla mnie niezwykle cenne! Dlatego sprawiło mi ogromną przyjemność, gdy moja latorośl sięgnęła po nie i ćwicząc zapamiętale swoje pierwsze gitarowe akordy chce korzystać z moich zapisków. Niestety przy okazji okazało się, że są one w lekkiej rozsypce i jeżeli mają przetrwać jeszcze parę lat  i doczekać ogniskowych recitali Uleńki trzeba się nimi dobrze zaopiekować  :) Z ogromną przyjemnością przystąpiłam więc do prac introligatorskich, przy okazji wertując raz po raz pożółkłe stronice i wspominając dawne, dobre czasy.




Niektóre strony wymagały wzmocnienia aby nie odleciały w zapomnienie.






Przy okazji zauważyłam, że niektóre kartki posiadają cechy scrapowych żurnali :)




Pisałam je przez tyle lat, że wyraźnie widać jak zmienia się mój charakter pisma...
Ach - wspomnień czar :)))


Niestety nie zrobiłam zdjęć śpiewników przed pracami konserwatorskimi :(
Ale uwierzcie mi wyglądały strasznie!
Teraz mają szansę stać się atrakcją obozów mojej córki - cóż moje szkolne zeszyty to prawdziwy vintage:)

Pozdrawiam serdecznie