piątek, 19 listopada 2010

Biżuteryjnie.

Pod wpływem kolejnego wyzwania blogu Na Strychu dostałam natchnienia twórczego i wróciłam do moich craftowych korzeni czyli biżuterii. Tematem wyzwania jest - ulubiony motyw scrapowy, wybrany przez zwycieżczynie naszego poprzedniego wyzwania czyli Kaylę, a jej ulubionym motywem okazał się być ZEGAR. Temat, same przyznacie, bardzo ale to bardzo fajny. Uznałam, że zrobię coś innego, czego jeszcze na naszym stryszkowym blogu nie było, a jak wyszło to już oceńcie same:)
Najpierw wszystko razem:



A potem z osobna:)

Zawieszka nr 1:


Zawieszka nr2 awers:


Zawieszka nr2 rewers:


Brocha:


I na koniec zawieszka nr 3 awers:


i zawieszka nr 3 rewers:


Jak ktoś się dobrze przyjrzy to zauważy, że na awersie jest mucha,  a na rewersie N, czyli razem.....papa papam.... NIMUCHA!  No takie oczko do naszej kochanej Nimuszki :))))

Pozdrawiam serdecznie, zwłaszcza Nimuchę (oczywiście)     

środa, 17 listopada 2010

Kalendarzyk.

Jak to u mnie zwykle bywa  - po postach poważnych i zadumanych nadszedł czas na coś łatwego i przyjemnego:) Na potrzeby bloga Na Strychu starałam się "stworzyć" coś z jak największej ilości papierów MME. Wymieszałam chyba wszystkie kolekcje, wszystkie kolory i nastroje....i otrzymałam - kalendarz. Żadne wielkie dzieło, ot taka zabawa kolorami, dodatkami i pieczątkami. Nie pokażę tu całości bo byłaby to jakaś przeogromna ilość zdjęć...ot tak parę ujęć ulubionych stron. Trochę więcej (i inaczej) możecie zobaczyć TU.












No to namixowałam wam tu nieźle...a co, zawsze musi być porządek?:)
A dla tych, którzy wolą moje bardziej "dojrzałe" oblicze przesyłam informację, że mam już coś fajnego.....ale chyba dopiero pojutrze...zobowiązania:)
Pozdrawiam serdecznie   

wtorek, 16 listopada 2010

Pierwsze wspomnienie.

Moje pierwsze wspomnienie? Tak naprawdę trudno mi odróżnić co jest moim wspomnieniem, a co pamiętam raczej z opowieści rodziców czy babci, ale tak czy siak będą to wakacje w Rabce. Autentycznie pamiętam tą studnię, strome drewniane schody, olbrzymi ogród na skraju lasu i dłuuuugą , długą drogę ze sklepu do naszego domu. Pamiętam upalne lato, krzaki bzu, pobliską rzekę i kamienną dróżkę. A może wszystko to pamiętam tylko dlatego, że  byłam w tym samym miejscu również parę lat później...




No tak to było...
Pozdrowionka i całuski:)                                    


poniedziałek, 15 listopada 2010

Mądrości ludowe.

Nie wiem czy to przełom, ale z pewnością jakaś jaskółka....czy jak to tam się mówi.
Miało być mojowo i z pewnością jest. Taka sobie  myśl złapana do mojego artjournala...musiałam to z siebie wypluć, tzn. musiałam "coś" wypluć bo inaczej bym zwariowała! Jaszko : masz rację - czasem trzeba zrobić coś tylko dla siebie i olać całą te  komerchę....słuchałam, nie udawałam:)))))





Ściskam was mocno i jeszcze raz dziękuję za miłe słowa!!!!! 

Męczę się...

Męczę się okropnie i zamęczam świąteczne kartki....brak weny zaczyna mi całkiem odbierać dobry humor. W tamtym tygodniu - odpuściłam, myśląc, że "to" jakoś przejdzie. Wzięłam parę dni wolnego, doładowałam akumulatory, odsapnęłam od komputera i ....nic. Wena jak sobie poszła, tak nie wraca, no i już :(











Może muszę po prostu zmienić temat....no przecież do świąt jeszcze trochę:)
Pozdrawiam serdecznie      

wtorek, 9 listopada 2010

I jeszcze...

Kolejna porcja "christmesowych" karteluchów. Znowu trzy....żeby nie było nudno:)







Pozdrawiam serdecznie i ogromnie dziękuję za wasze komentarze, nie macie pojęcia ile dają mi radości!

                                                                                        

poniedziałek, 8 listopada 2010

Christmas?!?

Zgodnie z wczorajszą zapowiedzią zabrałam się w końcu za kartki świąteczne. W końcu - bo na innych blogach królują już od dłuższego czasu. Dzisiaj trzy, ale wiadomo, że to tylko początek:)







Pozdrawiam serdecznie